
w żyłach zamiast krwi
miał słowa pełne znaczeń,
ulotnych jak dym
który w skwarze dnia rzuca cień
ale nie przynosi ulgi
wyrazy, co jak połykany drut kolczasty
ranią tego kto je wypowiada,
frazy prawd niewygodnych i niechcianych
o tym,
że mylimy kochanie, poczucie kochania i bycia kochanym,
kręcąc beznamiętnie karuzelą oczekiwań
że rozkojarzeni
zanurzając się w przedmiotach, pasjach i zainteresowaniach,
toniemy w relacjach płytszych niż uliczny rynsztok
i że wchodząc uparcie na sam szczyt,
spadać będziemy najdłużej…
mimo, że na świat przychodzimy zawsze w czyjejś obecności,
umierając
i tak odchodzić będziemy sami…
zastanawiając się
skąd wie że coś jest dobre,
zakrzyknął:
tylko jeden krok wstecz
nie cofa nas:
ten,
który wykonany jest w tańcu
dlatego tańcz,
póki pięknego widoku z okna
nie zastąpi
piękny widok z serca