
Chciałem przyjść dość wcześnie,
wpadłem pod autobus!
Leżę połamany.
Szpital. Łeb jak globus…
Oddadzą telefon,
z bandaży powłoki,
napiszę wiadomość,
ja. Bez zbędnej zwłoki.
Co ona pomyśli, czy na mnie zaczeka?
Co za pierwsza randka…
ech, ten pech człowieka.
Gdzie jest jakiś doktor?
„Niech Pan mi pomoże!
Ja dziewczynę stracę,
rozmyślić się może!”
„Niech Pan leży grzecznie,
nigdzie nie ucieka,
ja już stąd wychodzę…
Ona już tu czeka!”