
spojrzał na zajęte sobą morze
i powiedział:
nie żałuję wcale –
że nie kochałem zbyt mocno wcześniej
i że okręt dobrych intencji chciałem wypchnąć z portu bez odwiązywania cum
że kiedy fal rozczarowań statek się zrobił pełen, dopłynąłem do brzegu ponownie, żeby odwiązać liny
że wyruszyłem w morze pełen nadziei,
z kursem nieznanym
i że burzliwy akwen pieścił łódź bezlitośnie, gdy woda wlewała się do środka…
bo względem kompasu serca
każdy kierunek wydawał się właściwy,
bo nie wiedząc gdzie płynę,
zmierzałem tam, gdzie powinienem –
szczęście bywa czasami chybotliwą łajbą,
lecz jeśli ster wątpliwości z rąk uważnego żeglarza nie wypadnie,
horyzont rajską stanie się przystanią,
plażą wszelkich możliwości
i portem spełnienia
prędzej czy później,
ale zawsze w porę