
powiedział:
żyjemy zbyt zachłannie
i brak nam umiaru,
bezmyślnie wyciągamy ręce
po rzeczy nazajutrz niepotrzebne,
potykamy się
o wysypujące się z torby zakupy
stajemy plecami do okna
rzucając cień,
a zdmuchując mocniej płomień,
przewracamy od razu całą świecę
potem wręczamy wielkie bukiety kwiatów
i choć nie umierają w wazonie od razu,
ich los jest przesądzony
chociaż horyzont
jest wciąź w tym samym miejscu
to umyka nam ziemi ruch
skupieni na sobie
przegapiamy na niebie
piruet wdzięczności,
który pozostawił wiosenny ptak,
roztrząsając przy tym
jak przekształcić w korzyść
sploty niepotrzebnych myśli
aż stajemy się nieszczęśliwi
jak tęskniący za słońcem
jaskiniowy kamień,
nie mając dokąd pójść
samotnie
i dodał:
o gdybym mial klucze
do niewyczerpanej studni życzeń,
gdybym mógł uszczęśliwić ludzkość –
otworzyłbym sklep
sprzedający czas
na dni, godziny, minuty,
i pozwolił przeżyć wszystkim
jeszcze raz
te zmarnowane beznamiętnie
chwile braku uważności
i zwykłego zachwytu
codziennością