
kiedy w uniesieniu większym niż cisza mówisz, że najcenniejszy jest czas, którego nam brak
– wierzę ci
gdy w trudnych chwilach zamaszystym ruchem przecierasz z kurzu krystaliczne serce
– twoje ręce nie bolą od dawania
kiedy w dłoni twej kształt znajduje piękny owoc,
wiem,
że najpierw korzenie swe zapuścić musiał drzewa kwiat
– wtedy umiem patrzeć w słońce
bo to, co najważniejsze,
dzieje się 'pomimo’…
i tak uczę się ciebie po przestrzeni krawędzie,
chcąc być zawsze w pobliżu…
by w dniu ostatniego wdechu,
kiedy puścisz moją dłoń,
kiedy zaśniesz, idąc wgłąb po wewnętrzny horyzont do światła które nie gaśnie
– bym wtedy mógł być przy tobie