pod jaszczurką

Restauracja. Lecz bez dań.
Kilku panów, parę pań.
A na stole karta. W karcie –
słowa same. A gdzie żarcie?

Głodny jestem, chciałem zjeść!
Tu kucharek mają sześć?
W lewo, w prawo łypię okiem,
ogarniając miejsce wzrokiem.

Obok scena, tam zażarcie
kłótnia trwa. Już drugie starcie.
Grają. Sztuka. Bez dwóch zdań.
Babka piękna, facet drań.

Nagle patrzę, tak, to ona!
Cała naga, moja żona!
Wściekły, głodny, zmykam. Klnę.
Wstydu tam najadłem się.