
zapaliłaś we mnie słońce, zostawiałaś w sercu
piękne ślady stóp –
chcąc stać się tą gwiazdą,
która pobłyskuje nad twoją głową,
w natchnieniu radośnie szeptałem o snach,
które dopiero nadejdą –
teraz oparty na łokciach spoglądam w okien czeluście,
a przede mną kałuża myśli tworzy łez futerał…
bo gdy cię nie ma,
opiekun-nasz-anioł składa swe skrzydła,
niezdolny polecieć donikąd…
i kiedy w rajskim ogrodzie
spaść zamierza
najwyżej rosnące jabłko,
usta drżą mocniej niespełnieniem,
tęsknotą słońca,
które nigdy nie gaśnie…
zostań więc, zatańczmy –
przed nami
łąk kwietnych dywany,
szum górskich drzew niepospolity
i spokój po burzy, co przeszła obok
i światło fal,
co obmywają z bolesnych wspomnień
naszą plażę marzeń
na wyłączność