
na tronie świata usiadłem –
słowa,
jak piasek przesypywany z dłoni do dłoni,
przelatywały mi przez palce:
o tym,
że wyzwaniem jest być zawsze sobą
w świecie,
który chce by być jak inni
i że słońce, choćby i przysłonięte chmurami,
zawsze jest w pełni
że pragnąc tego co piękne, wieczne i nieodwracalne,
wciąż chcemy zachować
prawo wyboru…
aż zrozumiałem
to co najbardziej oczywiste:
nieświadomi,
szukamy tylko jednego –
prawdziwej miłości,
która nie ma potrzeb,
daje bez wahania i jest zawsze obok
tak niewiele,
a tak dużo…