kraje

Był sobie człowiek co zjadał KRAJE,
mózg z tego płonie, serce się kraje,
A jego główne wybrane dania:
JaMAJKA, JeMEN, JorDANIA, DANIA.

Jak można zjadać tych biednych ludzi,
Szatyni, czarni, blondyni, rudzi,
MALI, SALWADOR, nawet ANGOLA,
ot, wchłonął ich jak wirus Ebola.

Smakosz nie słucha – „Stój!” – takich rad,
łyka jak leci i mówi: „Jest CZAD”.
buzia już jego jest cała czerwona,
myśli: „A KUBA, on to czy ona”?

Chyba że: „KUBA to pies lub sunia”?
Tak się rozgląda, a tu RUMUNIA.
Wtem ktoś doskoczył, uszy mu natarł,
I teraz kicha, o, już ma KATAR.

A zliczyć nie umie nawet do trzech,
lecz zjadać pojedzie obok, do CZECH.
Dygoce FILIP(syn pani)INY:
„KA NAD A – jest, jedź!”, kurs bierze na CHINY.

Wtem chory, O MAN, takie realia,
wpadł w wodę, płynie, jest PORTUGALIA.
Brzuch wody pełen, rozwali TO GO,
pękł nagle, bum, już nie zje nikogo.