kiedy

kiedy wszystkie sprawy stały się odległe jak nieznane planety,
zatrzymałem się…
z początku patrząc jak ci co nie widzą –
oto słońce
z miną międzygalaktycznego wojownika
uderzyło nagle
w zasłonę jednolitego błękitu
i rozcięło powłokę –
trysnęło obficie wokół
paletą ciepłych barw,
biorąc w niewolę całe niebo
oraz łąkę stalowoszarego piasku –
pulsujący wokół wszechświat
przystanął natychmiast
i zamilkł –
w ramionach ciemnożółtej poświaty,
gdzie nie liczył się ludzki oddech,
wszystko było 'tu i teraz’,
pełne niewypowiedzianej
harmonii absolutnej