jego serce

jego serce było kiedyś
wielkim kwitnącym drzewem,
a gdy mówił:
’najważniejsze jest niewidoczne dla oczu’,
nie dowierzała –
kiedy uniósł siekierę
(połyskiwała oślepiającym słońcem)
ona była już daleko, za lasem,
a gdy bez ostentacji ściął je,
kupowała już nowe meble…
na nic to wszystko

ścięte drzewo oglądali wszyscy,
przypadkowi i ciekawscy,
obojętni i nieżyczliwi,
pijani i nieprzytomni,
smutni i zamyśleni,
a także tacy, którym było żal…
nie czuł wtedy nic

a teraz znów
jego drzewo wystawia swą twarz
do pierwszych promieni wiosny,
chwyta je łapczywie i radośnie,
w nadziei,
ze pewnego dnia
zakwitnie nagle pierwszą gałązką zieleni,
i zasłoni skarb,
który odkryć może tylko
inne serce
ukryte w drzewie