
budząc o świcie zaspane firanki,
zadarłem wysoko wzrok –
nad najwyższym drzewem
chmuropies
biegnący po niebieskim dywanie
zdawał się do mnie mówić:
szczęście jest codziennym wyborem,
sumą spostrzeżeń, wrażeń
i uśmiechów do siebie,
pogodą która jest zawsze,
kiedy tylko tego się chce
obserwując ponad głową ptaki,
dostrzegłem wreszcie wszechobecne niebo –
na nim sznur skrzydeł
ciągnął za sobą niewidzialny napis,
jak samolot sztandar:
„nie ma wolnej woli bez świadomości” –
zwyczajny ptasi lot
stał się nagle życiową misją,
powołaniem,
przed którym nie da się uciec –
mrużąc w słonecznym blasku oczy,
zrozumiałem wreszcie tę prawdę:
wielką sztuką i pokorą jest,
posiadając ogromny potencjał,
zachować się przy tym
zwyczajnie i skromnie…
i bez prób zniekształceń
cieszyć się chwilą
która właśnie mija