
bo żyć pełnią życia
to móc zadawać pytania
dopóki nie skończą się na nie pomysły,
to zawsze wierzyć
że się jest we właściwym miejscu i czasie
i że nie ma żadnych ograniczeń –
to wiedzieć jak smakuje morze
i móc spytać czy się gniewa
gdy się je czasem spróbuje –
to także patrzeć przez lunetę butelki na słońce
i potrafić gestem rozrzucić jego promienie na niewidoczne ściany,
bezładnie, bardzo ładnie…
a potem stanąć nago jakby na szczycie góry w podmuchu wiatru
i poczuć przestrzeń,
która otacza zewsząd jak na bezludnej wyspie –
i przez chwilę nic nie mieć
prócz marzeń z przeszłości, wielkich planów
i wspomnień które wywołują uśmiech –
i jeszcze być jak świeca,
która dając blask innym nigdy się nie zużywa…
bo żyć pełnią energii
to zawsze myśleć
że szczęście
jest wielkim oceanem światła pod pędzącą łodzią,
światła,
które
nigdy nie zgaśnie