
powiedziała do niego:
zobacz,
bez końca się aktualizujemy,
goniąc za tym
co i tak jest w pełni nieuchwytne
chociaż mamy wspólny zegar,
nie mamy dla siebie czasu
zamawiamy jedzenie pod drzwi,
a zanurzeni w smartfonach,
zmęczeni,
nie odzywamy się do siebie przy kolacji
jesteśmy jak dwie latarnie
po różnych stronach rzeki wpadającej do morza,
nie możemy się spotkać,
czasem tylko zerkamy na siebie
popatrzył na nią w milczącym zachwycie:
„jest mądrzejsza ode mnie i taka dojrzała”,
i przyciągnął ją do siebie
odrzekł:
czas to dyspozycyjna obecność,
to bliskość na wyciągnięcie ręki
a potem utonęli w pościelach
z piątku na niedzielę