bieda

Czy było tak kiedyś, że nie miałeś co jeść?

W porównaniu z ubogą częścią świata żyjemy w niewyobrażalnym luksusie. Mamy gdzie mieszkać, co jeść, mamy pod dostatkiem wody, mamy lekarzy, mamy szpitale, w których możemy się leczyć. Możemy troszczyć się o rozwój naszych zainteresowań, rozrywkę, realizować potrzeby wyższego rzędu. Posiadamy smartfony, samochody, pracę, jeździmy na wakacje. I nie musimy się zastanawiać jak przetrwać kolejny dzień ani co będziemy jeść nazajutrz.

I chyba czasem zupełnie nie mamy świadomości, że nie jest to powszechne w świecie.

W ubogiej Afryce są miejsca, gdzie ludzie żyją naprawdę biednie, gdzie używają jeszcze prymitywnych narzędzi do pracy w polu, gdzie zwyczajnie wegetują, nie mając podstawowych środków do życia.

Wczesne nastolatki nie mogą skończyć szkoły podstawowej, bo muszą pracować wspólnie ze swymi rodzicami w polu, żeby przeżyć kolejny dzień. Bywa, że kilkuletnie dzieci nie mają nic do zjedzenia lub ich jedynym pożywieniem jest maniok czy rozbita na miazgę gotowana kukurydza. Dzień w dzień to samo. 1 posiłek na dobę. W szkołach nauczyciele opowiadają, że niektóre dzieci są w stanie tylko spać lub kładą się na podłodze w klasie, gdyż słabną z niedożywienia. Brak też zwykłej, czystej wody pitnej, takiej, którą my… spłukujemy nasze toalety.

Tak, nadal istnieją takie miejsca.

Zamożny świat w niewystarczającym stopniu zajmuje się podobnymi problemami, bo mu się to po prostu medialnie nie opłaca. Ktoś policzył kiedyś, że mamy tyle jedzenia, że moglibyśmy nakarmić wszystkich na całej ziemi.

Mamy ogromne szczęście żyjąc w tej części globu. Tak, u nas również nie brakuje potrzebujących, jednak stopień skrajnego ubóstwa jest nieporównywalnie mniejszy. W dodatku istnieje masa instytucji, które działają niosąc pomoc, są możliwości, by zapobiegać skrajnej nędzy, są fundacje, zbiórki etc. Nawet jeśli wg standardów tzw. Pierwszego Świata nie żyjemy w wielkim luksusie, to jednak jesteśmy syci.

Czasem łapię się na tym, że mając wszystko, co niezbędne do życia, przyzwyczajony, że tak po prostu jest na co dzień, w ferworze zabiegania, o takiej prostej wdzięczności zapominam… I jest mi wtedy bardzo wstyd…