
Zobaczył ją. l oniemiał. Na jego twarzy malowało sie bezgraniczne zdumienie. Ona istniała. Gwałtowna myśl przecięła jego umysł jak błyskawica. Pojął w lot, że jego sny to nie ot, projekcja oczekiwań, lecz zwykła prawda, jego przeznaczenie. Wiarygodne uzasadnienie wątpliwości, jedyny, nieskazitelny dowód słuszności pragnień. Potwierdzenie jego tożsamości. Zastygł zaskoczony, zachłannie kontemplując to, co widzi. Jej wewnętrzne piękno promieniowalo wokół z ogromną intensywnością, wzbudzając w nim jedną, wielką falę zachwytu. Znalazł ją. Jednak. Piękno wewnętrznie doskonałe.
Odtąd już nic nie będzie takie samo. Wszystko jest jeszcze możliwe. W ułamku sekundy jego życie nabrało nowego sensu. Podszedł do niej, a ona subtelnie się uśmiechnęła. Cały świat wokół przestał istnieć. Byli razem.
(…)
O czym jest fragment tego tekstu? O kobiecie doskonałej… w przekonaniu i w oczach patrzącego. Uniwersalna, obiektywna doskonałość człowieka naturalnie nie istnieje, niemniej jednak inna osoba może komuś wydawać się idealna. Dostrzeże ona bowiem coś wyjątkowego, fascynującego, coś, co innym umyka. Pasujący wzór.
Tak naprawdę wszyscy jesteśmy wyjątkowi. Potrzebny jest nam tylko ktoś, kto to jednocześnie dostrzeże i zrozumie. Ktoś, kto doceni naszą autentyczność, to, jacy naprawdę jesteśmy, kiedy nie udajemy. Potrzebujemy kogoś, kto zaakceptuje nas, gdy jesteśmy po prostu sobą, niezależnie od okoliczności. Kogoś, dla kogo my też będziemy doskonali, dopasowani w swej uniwersalnej niedoskonałości.
Mam nadzieję, że macie kogoś takiego. A jeśli jeszcze nie, to tego Wam właśnie życzę.
Niezależnie od wszystkiego, wszyscy jesteśmy wartościowi. Pełnowartościowi. Niepowtarzalni.