w jednym kierunku

Szli przez las, nie rozmawiając przez chwilę. Po ostatniej wymianie zdań towarzyszyło im podobne, jednoczące uczucie bycia nierozumianym przez resztę świata. Nie odczuwali z tego powodu żadnej dziwnej wyższości nad innymi – wiedzieli tylko, że świat funkcjonuje według schematów, od których oni chcą trzymać się z dala.

Mówiła na niego „Aspi”, a on wygłupiał się, udając, że jest nienormalny. Czy tzw. zespół Aspergera, którym go namaściła, brzmiał pocieszająco? Powiedziałby, że woli grać w takim zespole swoją muzykę, niż śpiewać w chórze tę samą melodię z innymi. A ona przyznała, że „Asper” ma coś z gwiazd – tych najdalszych, nieodgadnionych, tajemniczych.

Słońce połyskiwało między gałęziami, a jej włosy pięknie błyszczały w jego promieniach. Trzymał ręce w kieszeniach, rozglądając się czasem wokół. Wiele lat temu, jako dziecko, bawił się w tym lesie z kolegami. Ten spacer był dla niego pełen sentymentów.

Lubił z nią rozmawiać, ale równie mocno cieszył się jej obecnością, gdy pozwalała mu co jakiś czas zanurzyć się we własnych myślach. Spotkali się już po raz kolejny. Była jego wielkim odkryciem – posiadała ogromną otwartość, której nie dostrzegał u innych. Nie kwestionowała niczego, raczej upewniała się, pytając czy dobrze wszystko rozumie. Była bardzo wrażliwa i delikatna, a jednocześnie skłonna do żartów z samej siebie. I z niego też, na szczęście.

Dla niej on był po prostu interesujący – rozśmieszał ją w inteligentny sposób, biła od niego niezwykła energia nieokreślonego dobra. Jakby intencjonalnie próbował być samą życzliwością.

Dziwnym zrządzeniem losu wpadli na siebie, zagaił ją po prostu o coś na komunikatorze. Wcześniej byli dla siebie raczej anonimowi, znali się tylko z lat szkolnych. Ale to było ponad 30 lat temu.

Zapytała go, czy to, o czym pisze, jest prawdziwe – te wszystkie historie, które wrzucał na social media. Początkowo nie chciał odpowiedzieć, ale po jej zaciekawionym, wyczekującym spojrzeniu, uległ.

– Część z nich jest prawdziwa, część zmyślona. Baw się dobrze, zgadując, co jest fikcją, a co nie – powiedział z nutą przekory w głosie.

Bardzo ją ciekawił. Nie wiedziała do końca, co o nim myśleć. Bała się nawet przed sobą przyznać do pewnych uczuć. Wiedziała, że wzajemnie się przyciągają, że łączy ich mieszanina fascynacji, ciekawości i podziwu. I czegoś jeszcze, czego nie potrafiła nazwać, jakby jednocześnie mogła bez żadnego skrępowania przeglądać się w lustrze. Miała poczucie, że wreszcie znalazła kogoś, kto złapał jej częstotliwość.


Szli dalej przez las. Wokół beztrosko śpiewały ptaki. Zaczęli znów rozmawiać. Ciągle wynajdowali nowe tematy i nie mogli nasycić się ich treścią. Nagle ona przystanęła.

– Wiesz, dla mnie najważniejsze w byciu z kimś to patrzeć nie na siebie, ale wspólnie w jednym kierunku – wypaliła.

Zatkało go. Zawsze myślał dokładnie w ten sam sposób, jednak historie jego wcześniejszych związków mówiły, że zawsze kończyło się to inaczej. Dusił się, kiedy w zwartym uścisku musiał nieustannie robić z kimś te same rzeczy, odpierając zarzuty, że ciągle myślami jest gdzie indziej. Potrzebował więcej przestrzeni.

– Będąc z kimś, potrzebuję więcej przestrzeni – dodała.

Patrzył na nią osłupiały. Jego serce śpiewało. Nie dając po sobie poznać, jak bardzo dotknęły go jej słowa, pokiwał tylko delikatnie głową, okazując zrozumienie.

Ruszyli dalej. Słońce powoli zachodziło. Mieli głowy pełne ciepłych myśli. Z zewnątrz wyglądali, jakby uśmiechali się do samych siebie.

– Jeśli ja jestem Aspi, to kim ty jesteś? – zapytał.
– Znajdź dla mnie jakieś imię – uśmiechnęła się.
– Tak zrobię, tak zrobię – powtórzył.

Doszli pod jej dom. Pożegnali się krótko. Potem on odjechał swoim autem. Niewiele z tego rozumiał.

– Coś chyba się zmienia – pomyślał i puścił głośną muzykę.

Zamyślony jechał, jakby przez tunel czasu, który wydawał się nigdy nie kończyć.

– Dobrze, że tunel jest dwukierunkowy – powiedział na głos.

Umówili się przecież ponownie. Będzie mógł znów przejechać tę trasę, nie wiedząc, czy nią wraca, czy jedzie w jednym kierunku, bez powrotu. Wszystko miało się wkrótce wyjaśnić. Obiecał sobie, że będzie cierpliwy.