
– Nie mogę w to uwierzyć. Spotkałem ją, ona istnieje! – powiedział.
– O czym ty mówisz? – zapytała.
Znali się od lat i zawsze mogli na sobie polegać. Rozmawiali na bardzo prywatne tematy, na które nie mieli odwagi rozmawiać z innymi. Między nimi nie iskrzyło w erotycznym sensie, więc ich relacja była niczym platoniczna przyjaźń – idealna, by móc zwierzać się ze swoich intymności.
– Pamiętasz, jak mówiłem, że nie spotkałem nikogo, z kim mógłbym patrzeć na świat w ten sam sposób? Że są różne osoby, z którymi potrafię rozmawiać czy robić coś wspólnie, ale… – zamyślił się na chwilę. – Mówią, że istnieje pokrewieństwo dusz. Do tej pory wydawało mi się, że to wygodna, idealistyczna teza dla rozmarzonych, którzy wiecznie niezadowoleni gonią za czymś, co nie istnieje – dodał.
– A jest inaczej? – zapytała.
– Tak! – wykrzyknął podekscytowany. – Podobnie jak ja, ona jest mentalnym ratownikiem, klasycznym dawcą dobra, kimś, kto ciągle spotyka niewłaściwe osoby i nie może rozwinąć skrzydeł, by pokazać swój potencjał. W życiu nie miałem tak krzepiącej myśli ani marzeń o byciu szczęśliwym – dorzucił.
– Czy ona też jest WWO? – zapytała.
– I do tego jeszcze dostrzega tyle rzeczy, że nie mogę uwierzyć, że nie jestem w tym sam – uśmiechnął się szeroko.
– Chcesz powiedzieć, że nie będziemy już tak często rozmawiać? – zasępiła się.
– Nie! – wykrzyknął tak, że aż podskoczyła. – Nic to nie zmienia. Jesteś moim największym przyjacielem, zawsze mogłem na ciebie liczyć, jesteś najżyczliwszą mi osobą na świecie, jak mógłbym cię porzucić? – zapytał retorycznie. – Ona to zrozumie – dodał.
– W takim razie cieszę się twoim szczęściem. I powiem ci coś… Dostałam zaproszenie na randkę – nagle się zaczerwieniła. – Od dawna mi się podobał – wyznała. – Jesteśmy umówieni! – uniosła głos z ekscytacji, uśmiechając się promiennie.
Wziął ją nagle na ręce i wykonał kilka obrotów. Potem postawił ostrożnie na ziemi. Oboje roześmiali się.
– Prawdziwa przyjaźń to wielka rzecz – powiedziała ciepło.
– A ci, którzy jej doświadczają, są szczęściarzami – dodał.
– Przyjaźń jest jak wodospad, w którym nigdy nie kończy się woda – musiała mieć zawsze ostatnie słowo.