
– Chodź, pojedziemy gdzieś – zarzuciła mu ręce na szyję. – Dzisiaj jest niedziela, zobacz, jak ładnie świeci słońce. Może nad wodę? – spojrzała na niego pytająco. – Czujesz się już lepiej? – dodała.
Był bardzo zmęczony i chyba trochę przeziębiony. Ostatniej nocy prawie nie zmrużył oka, nie czuł się dobrze. Najchętniej zostałby w łóżku przez cały dzień. Z nią. Widząc jednak jej dziecięcy entuzjazm, nie potrafił jej odmówić.
Uśmiechnął się i powiedział:
– Oczywiście, jedziemy. Znam ekstra miejsce. Wezmę tylko dwa eliksiry, które postawią mnie na nogi.
Już po wypowiedzeniu tych słów poczuł się nieco lepiej.
„Ona jest wyjątkowa” – przeleciało mu przez głowę. „Całe życie związywałem się z niewłaściwymi kobietami, które wpatrzone w siebie, zupełnie mnie nie słuchały. Fascynowało je adorowanie i wrażliwość, ale szybko traciły zainteresowanie wymianą, skupiając się wyłącznie na sobie.” Nigdy nie miał odwagi wypowiedzieć tego na głos.
Ona była inna. Słuchała go. Nie tylko ją ciekawił – uważała, że wszystko, o czym mówi, jest fascynujące. Nie mógł przez to oderwać od niej wzroku. Nie była już dwudziestolatką, ale dla niego była najpiękniejsza na świecie.
– Czemu tak dziwnie patrzysz? – zapytała z uśmiechem. Wiedziała, że jest w niej bezgranicznie zakochany; jego wzrok mówił wszystko.
– Wiesz, nikt wcześniej tak na mnie nie patrzył – dodała. – Zakochałeś się czy jesteś chory? – zażartowała.
– Tak, tak, jedno i drugie – uśmiechnął się, przyciągając ją do siebie.
Udawała, że się opiera, ale mrużąc oczy, poddała się jego sile. Był bardzo troskliwy, ale potrafił być zdecydowany, co dodatkowo ją pociągało.
– „I nie trzeba iść donikąd, bo tu mamy wszystko” – zanuciła cicho.
– „Z tobą chcę już robić wszystko, jesteś mym spełnieniem” – odpowiadając wyszeptał jej zmysłowo do ucha.
Zamknęła oczy. Czuła się cudownie.
– Jesteś gotowa? – powiedział głośniej. – Zaraz zamykają park, składają wszystkie drzewa, a wodę wypompowują ze stawu – zażartował. – Dojedziemy na miejsce i zobaczymy, co oznacza, że „w tym miejscu zupełnie nic nie ma”.
Zapowiadał się kolejny dzień spędzony wspólnie. Mogli jechać gdziekolwiek, a i tak czuli się szczęśliwi. Byli razem.