
Podsłuchana rozmowa, czyli o przyjaźni między kobietą a mężczyzną.
Gdy nie dała mu dojść do słowa, odczekał, a potem powiedział:
– Kiedy ciągle mówisz, nie jesteś w stanie słuchać. Nawet siebie.
– Wiem… Pośpiech, jazgot i gwar to tylko echa prawdziwego życia, które jest we mnie, pamiętam – odrzekła.
– Właśnie. Rozmyślając o sprawach nieistotnych, tworzysz niepotrzebne iluzje, bez pokrycia – odpowiedział jej. – Zostawił cię, to fakt, ale nie szukaj teraz nikogo, spróbuj najpierw odnaleźć siebie – dorzucił.
– Bo tylko prawda ma znaczenie, reszta to ruch pozorny… – zamyśliła się. – Wszystkie zamki na piasku i tak zawsze kończą w morzu. Czy nie tak kiedyś mówiłeś? – zapytała retorycznie.
A on odrzekł:
– Wsłuchaj się w ciszę. Wszystko, co najważniejsze, jest w tobie. Jesteś wyjątkowa, jak każdy. Ale też wyjątkowa, jak nikt inny.
Zamilkł na chwilę i dodał:
– Znajdziesz go, tego jedynego, ale teraz zatrzymaj się. A potem… – zawiesił głos. – Wyrusz w podróż życia – dokończył.
Spojrzała na niego i uśmiechnęła się. Tyle lat ją wspierał. Zawsze mogła na niego liczyć, nawet gdy sama czasem o nim zapominała.
Stali na nadmorskiej promenadzie w milczeniu. Słońce już zaszło, jednak chmury, zawieszone nad ciemną powierzchnią morza, wciąż lśniły jego blaskiem.
Poczuła ogromną wdzięczność. Była pełna nadziei.