kałuża

Patrzył na nią, gdy po drugiej stronie wąskiej ulicy płakała wprost do kałuży.

Z niewielkiej odległości dostrzegł, jak pochylona nad płytką tonią wpatruje się w odbicie anioła, który zdawał się dźwigać na swojej aureoli cały świat. Jego skrzydła jedynie nieznacznie wystawały ponad ciemną taflę.

Kiedy próbowała dotknąć powierzchni wody palcem, coś nagle jakby chwyciło ją z tamtej strony za rękę i energicznym ruchem pociągnęło wgłąb. W ułamku sekundy zniknęła bezszelestnie w mętnych czeluściach.

Rozejrzał się nerwowo. Wokół nie było nikogo. Co tu się właśnie wydarzyło?

Żwawo podbiegł do kałuży i pochylił się nad nią, ale zobaczył jedynie ciemność. „A kiedy patrzysz w otchłań, otchłań również patrzy na ciebie” — dlaczego nagle przypomniały mu się słowa Nietzschego?

Pochylił się jeszcze bardziej, aż twarz znalazła się na wysokości kolan. W głębi wody dostrzegł niewyraźny obraz. Po chwili zobaczył tego samego anioła, który zbliżał się, jakby wjeżdżał pionowo w górę niewidzialną windą.

Kiedy skrzydła anioła dotknęły powierzchni wody, coś nagle wepchnęło go do kałuży. Zacisnął powieki.

Gdy je otworzył, zobaczył ją. Stała na skraju łąki i patrzyła na beztrosko pasącego się obok konia.

Anioł stał niedaleko i radośnie machał skrzydłem na powitanie. Wokół panowała niezwykła cisza. Słychać było jedynie odgłosy łąki — brzęczące owady i spokojne parskanie konia, który co jakiś czas machał ogonem.

Spojrzał na nią, a ona odwzajemniła spojrzenie. W jej oczach widać było ogromne szczęście. Nie mówiła nic, jakby wszystkie najważniejsze słowa świata zostały już przez nią wypowiedziane. On także czuł spokój i błogość, jak nigdy wcześniej. Gdzie byli? W niebie? W tej chwili nie miało to znaczenia.

Kiedy otworzył oczy i zobaczył ją leżącą obok w pościeli, poczuł ogromną wdzięczność. Uczucie, że wszystko jest na swoim miejscu, przyćmiło wspomnienie ich wczorajszej sprzeczki. Ten sen przywrócił mu wiarę w to, że drobne nieporozumienia nie są w stanie odebrać mu szczęścia, jakie czerpał z jej obecności. Jej miarowy oddech był najpiękniejszą melodią, jaką mógł usłyszeć tego ranka. Zaczynał się kolejny piękny dzień ich wspólnego życia.