
O czym może być fontanna? – odezwał się do niej po chwili milczenia.
Spojrzała na niego, jakby nagle postradał zmysły.
A on kontynuował: – O tym samym, co ogień, w który się wpatrujesz. Jak lustro, w którym w zamyśleniu widzi się inne wymiary – dodał. – Wszystko co intencjonalnie dostrzegamy, jest odbiciem naszego wnętrza. Jeśli w fontannie dostrzegasz energię, znaczy to, że energia jest też w tobie. I czeka tam na uwolnienie.
Zwariował – pomyślała. A on zapytał: – O czym może jeszcze być?
Popatrzyła w tryskający strumień wody, lekko mrużąc oczy.
O niepewnościach, pewnościach, plażach i mirażach. Nawet o ogniu, co nie chce zgasnąć, i o morzu, co zawsze ma wiele do powiedzenia. O górach do zdobycia i o podziwie z ich szczytu. O Tobie i o mnie. O wszystkim, co nazwane, i tym, co niewypowiedziane. O domysłach, spekulacjach, pozorach i prawdzie. I o innych, niepowtarzalnych i intymnych sprawach – odrzekła.
Spojrzał na nią. Wzrok miała skierowany na fontannę, patrzyła jak natchniona. Wydawała się całkowicie nieobecna.
Jest taka piękna – pomyślał.
Siedzieli dalej, wpatrując się w kolorowy wodny pokaz. Czas wydawał się wypływać z fontanny i wracać do niej. Byli tam, jakby nic na ziemi nie miało się już więcej wydarzyć.