filozofie

Powiedział: – Ludzi skupionych tylko na sobie jest coraz więcej. I ty, i ja, nie jesteśmy wyjątkami.

Ech, ta twoja skłonność do naprawiania świata – odrzekła rozglądając się po plaży. – Czy wiesz, że jeśli będziesz popadał w taką mentorską manierę, ludzie będą cię odbierać jako kogoś zarozumiałego i wyniosłego? – dodała, spoglądając na horyzont. Słońce właściwie już zaszło.

Powiedz mi, że nie mam racji – wydawał się być niewzruszony na jej argumentację. – Wolnym jest ten, kto potrafi się powstrzymać od szukania we wszystkim, co go otacza, wyłącznie siebie. Kto nie zabiega, by każda rzecz musiała z nim rezonować – spojrzał jej prosto w oczy.

Wiedziała, że nie próbuje zrobić na niej wrażenia. Że to, co powiedział, siedziało w nim od dawna, że musiał to w końcu wypowiedzieć na głos. Chciał usłyszeć siebie. I wiedział, że może to z nią skonfrontować.

Kochała go. Przy nim czuła się zawsze swobodnie i bezpiecznie. Mogła mówić, co tylko chciała. Niczego nie kwestionował, dopytywał czasem jedynie co ma na myśli. Umiał spokojnie przyznać, że czegoś nie wie, a gdy czymś go zaciekawiła, zawsze cieszył się razem z nią. Dużo się razem śmiali, zaskakując się wzajemnie ironicznymi ripostami. Ale teraz był bardzo poważny.

Kontynuował: – Przed ludzkimi decyzjami, których skutki widzą inni, były wcześniej ludzkie wybory, których ci ludzie musieli dokonać. Ich wahania, wątpliwości, refleksje. W tym jest się zawsze samemu.

Chyba zbytnio filozofujesz – odrzekła. – Wiem natomiast jedno: gdybyśmy wiedzieli absolutnie wszystko, nie udźwignęlibyśmy tego. Przytłoczyłoby to nas. A przecież nieustannie wydaje się nam, że wszystko już wiemy – mówiąc te słowa, zrobiła dwa kroki do przodu i usiadła na piasku, zamykając oczy.

Wiedział, że ta dyskusja już się skończyła. Sama filozofuje. Chyba stajemy się do siebie podobni – uśmiechnął się do siebie w myślach.

Podszedł do niej z tyłu, usiadł za nią i objął ją ramionami. Uniosła dłonie, złapawszy go za łokcie i jeszcze bardziej przyciągnęła do siebie.

Siedzieli tak oboje w milczeniu, patrząc na ptaki na falochronie. Nie musieli się nigdzie spieszyć. Byli szczęśliwi.